Z napisaniem tej recenzji zwlekałem już od 3 tygodni, gdyż przyznam się szczerze ale sam nie widziałem co napisać o tym sosie – czy go pochwalić, czy nim wzgardzić, czy jest smaczny? czy nie smaczny? a może po prostu „nijaki”?. Mam same mieszane odczucia co do tego sosu a że butelka już na wykończeniu więc wypadało by napisać w końcu kilka słów podsumowania na temat tego dość specyficznego produktu. Na początek zacznę od konsystencji, tu muszę przyznać z całą pewnością, że jest klapa na całej linii! Sos jest tak rzadki, że spływa z potrawy, a z tostów wypływa na talerz, jednocześnie otwór w butelce jest duży więc dozowanie go na kanapkę przypomina napełnianie kieliszków przy pomocy wiadra – jednym słowem tragedia. Aczkolwiek, może akurat mi się trafiła taka nieszczęsna partia – przynajmniej tak próbuję sobie to tłumaczyć, gdyż na stronie sklepu ostrakuchnia skąd pochodzi, jest napisane że powinien mieć gęstą konsystencję. Jedyne co mogę pochwalić w samym wyglądzie sosu to jego kolor – jest niezwykle apetyczny i daje się dostrzeć małe kawałki papryki oraz innych składników. Osobiście nie przepadam za sosami utartymi na jednolitą masę i uważam to za plus tego sosu. Dzięki temu bardziej przypomina domowy wyrób. Przejdźmy już do tego co w sosie najważniejsze czyli do smaku, tu trochę sos nadrabia zaległości i jest znacznie lepiej niż w przypadku konsystencji aczkolwiek specjalnego szału też nie ma. Uważam, że sam smak nie jest ani bardzo dobry ani zły, jest po prostu poprawny ale ma to też swoje plusy – nie przejada się zbyt szybko. W pierwszym odczuciu sos wydaje się być przyjemnie słodki i delikatny. Pierwsze skrzypce grają tu definitywnie banany a zaraz za nimi daje się wyczuć lekki aromat rumu, następnie przychodzi uderzenie ostrości ale o tym za chwile. Na pochwałę na pewno zasługuje również fakt, iż w sosie nie da się praktycznie wyczuć posmaku octu ( choć w zapachu jest lekko wyczuwalna jego woń ). Jeśli natomiast chodzi o poziom ostrości to muszę przyznać, że jest to dość ostry sos ale jednocześnie nie na tyle ostry żeby konieczne było jego „dozowanie wykałaczką” czy rozcieńczanie. Każdy ostro-żerca ma swój poziom ostrości i po „przerobieniu” już całej butelki uważam, że jest to praktycznie idealna ostrość dla mnie, można się spocić przy „większej dawce” ale nie popłakać. Niestety nigdzie w internecie nie udało mi się znaleźć informacji odnoście skali ostrości w SHU ale w moim odczuciu sos ma tak między 50.000-70.000 SHU.

Dla miłośników bardzo ostrego jedzenia sos ten idealnie nada się jako dodatek do wszelkich potraw którym chcemy nadać nutkę słodyczy i zarazem całkiem sporą lecz przyjemną ostrość. Z racji na swoją (wątpliwą) konsystencje i słodkawy posmak, moim zdaniem ten sos najlepiej nadaje się jako dodatek do wszystkich płynnych potraw ( zupy, gulasze ) oraz jako ciekawy dodatek do bazy na wszelkiego rodzaju warzywne placki czy jako dodatek do omletów lub mielonego mięsa. Osobiście uważam, że sos mało nadaje się jako składnik marynat, gdyż jego smak jest zbyt mało „wyrazisty”, ale oczywiście nie mając pod ręką innych przypraw możemy go wykorzystać i do tego celu lecz nie nada raczej innego smaku poza ostrością i lekką słodyczą. Z całą pewnością sos jest kiepski w zastosowaniu do polewania bezpośrednio potrawy czy kanapek.

Jako ciekawy gadżet producent do sosu dołącza laleczkę voodoo, ze szpilkami oraz instrukcją obsługi. Lalka posiada magnez z tyłu więc może być oryginalną ozdobą kuchennej lodówki każdego miłośnika ostrości.

Podsumowując, jeśli chodzi o smak to jest nie najgorszy. Nawet bym powiedział, że ma całkiem oryginalny posmak który z pewnością nie jednemu może przypaść do gustu jako  dość ciekawa pozycja do spróbowania(oczywiście dla tych co lubią sosy z nutą słodyczy). Ja go oceniam jedynie jako poprawny, bez fajerwerków ale dobry do codziennego jedzenia. Niestety jego konsystencja psuje cały efekt którego nie uratuje nawet dołączony gadżet w postaci laleczki voodoo. Cena w dniu pisania tej recenzji wynosi 43zł. Uważam, że jest to całkiem wysoka kwota jak na ten sos i pewnie wynika po części z dołączonej laleczki voodoo – szczerze wolałbym żeby producent zamiast tej laleczki zadbał o konsystencje sosu – no ale cóż, znajdą się pewnie i tacy co wolą mieć ozdobę na lodówce :)

Sos można zakupić w sklepie ostakuchnia.pl a dokładniej pod TYM LINKIEM.

Skład: papryka Red Savina, cebula, biały ocet, cukier brązowy, cukier biały, sok z papai, banany, rum, sok z limonki, ekstrakt z chili, sól, przyprawy.

West-African-VooDoo-Juice-2

West-African-VooDoo-Juice-1

  1. wlodizw napisał:

    Recka obiektywna.
    Sos rzadki jak zawartość spodni Najmana po spotkaniu z Burnejką. Sos jak sama nazwa wskazuje powinien być sosem a nie wodą. Ostrość jest dość znaczna w okolicach 50k SHU jak pisał admin i na początku owoce miło pieszą kubki smakowe ale konsystencja nie podchodzi mi strasznie.
    Jedyny atrybut (aczkolwiek) zupełnie zbędny to voodoo doll na lodówkę… lecz czy dla 15cm zabawki kupowałbym sos za ponad 40 zł jak dużo taniej są produkty Ashley Food bez zbędnych pierdół?…. hmmmm… Chyba jednak wolę tradycyjne i sprawdzone MDI

  2. Nie wszystkie sosy musza miec konsystencje koncentratu pomidorowego, wiec nie dla wszystkich to ze jest rzadki to bedzie wada 😉
    Moim zdaniem nacisk w tym sosie jest polozony na smak. Jest on dosc specyficzny.
    Lalka jest swietna jako gadzet na lodowke ale przez to niestety ta cena :/

    P.s sadze ze ten sos ma mniej niz 50 tys no ale tutaj kazdy moze niec inne odczucia

    Pozdro ekipa z chilihead.pl

    • Psyhe owszem masz racje, nie każdy lubi gęste sosy, jednak recenzje pisałem z mojego punktu widzenia i dla mnie ten sos jest zwyczajnie aż za rzadki! Smak jest faktycznie bardzo specyficzny, ale wybitny dla mnie on nie jest….

      Prawda taka, że każdy ma inne kubki smakowe, inny gust i najlepiej spróbować samemu.

      Co do SHU, trudno stwierdzić, może mi tolerancja na kapse spadła ale dla mnie poważnie jest całkiem ostry ten sos :)

      Dzięki za komentarze,
      Adam

  3. Hmmm swoją drogą jako sosik z posmakiem słodkości podejrzewam, że być może przypadłby do gustu damskiej części miłośników ostrości? 😉 Nie próbowałam więc nie wiem, mam nadzieję spróbować w przyszłości, ale kombinacja ostrość+ słodkie… kusi :)

  4. wlodizw napisał:

    Wywiązała się wypowiedz, więc dorzucę swoje trzy grosze jeszcze.
    Ogólnie sos nie jest najgorszy ale smak owocowy jest tylko przez chwilę, potem tylko ostre pieczenie w gardle. Poza tym cena lekko odstrasza gdyż MDI czy YCHTHS lub VV albo nawet sosy Blairs’a do poziomu original są naprawdę smaczne i stosunkowo przystępne cenowo a tu płacenie za kukiełkę i wątpliwa konsystencja…. jednak wolę te wyżej wymienione.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć poniższych znaczników HTML:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>